My na Święcie [FOTO]

 

Reklamy

Zakończenie sezonu [+foto]

Ostatnie spotkanie mieliśmy 13 czerwca, w dniu imienin Antoniego i odpustu w naszej karłowickiej parafii. Fraternia San Damiano, która obchodziła w tym roku jubileusz 30-lecia, zaprosiła nas oraz wspólnoty RMF z innych miast na uroczystą mszę św. i grilla. Takim sposobem zakończyliśmy nasze spotkania w tym roku akademicko-szkolnym wraz z młodzieżą z Fraterni oraz przyjaciółmi z Kędzierzyna i Gliwic. Myślę, że był to udany rok. Spotykaliśmy się z ciekawymi gośćmi, braliśmy udział w różnych wydarzeniach, prowadziliśmy spotkania i uważam, że wiele się nauczyliśmy. Niektórzy z nas jeszcze walczą z sesją, inni już wakacjują, jeszcze inni czekają nerwowo na wyniki matur. Plany na wakacje mamy – a jakże!

  • 21-26.07 — Święto Młodzieży
  • 24-31.08 — Lourdes (zamiast formacyjnych)
  • 3-17.09 — Biały Dunajec

Wracamy w październiku. Nasz szef zapowiedział już abdykację (lub raczej – bardziej na czasie – dymisję), czekają nas też wybory prowincjalne na tegorocznej KaPItule, więc… będzie się działo. Tymczasem kilka fotek z odpustu u Antoniego:

Nowi kapłani! [FOTO]

Święcenia kapłańskie i diakonatu czterech braci z Prowincji św. Jadwigi Śląskiej odbyły się 31 maja w Głubczycach w przepięknym kościele z przepięknym chórem (jestem pod wrażeniem „Alleluja” do dziś). Dowiedzieliśmy się od czcigodnego fr. Makarego, że ostatnie święcenia miały tam miejsce aż… 25 lat temu! W niedzielę natomiast kilkoro z nas uczestniczyło we Mszy Prymicyjnej o. Tyberiusza w Kędzierzynie-Koźlu, a potem w imprezie na Annabergu. A impreza była gruba. Gdyby ktoś był zainteresowany, to neoprezbiter sprzedaje płytę zespołu, który uświetnił owe popołudnie. Morał z tej historii mógłby być taki i niektórym znany: że kto śpiewa – dwa razy się modli, kto fałszuje – cztery razy się modli, kto tego słucha – sześć razy się modli, a kto fałszuje i tego słucha – osiem razy się modli.

Ale morał jest inny. Proste obliczenia (liczba gości x 6 + 2 członków zespołu x 8) pokazują, że o. Tyberiusz jest najbardziej obmodlonym neoprezbiterem w historii franciszkanizmu i nie pozostaje nic innego, jak życzyć przyszłym kapłanom równie ogromnego wsparcia modlitewnego od współbraci, rodziny i przyjaciół.

Pod tym adresem oficjalna wersja wydarzenia i więcej zdjęć niezastąpionego (powtarzam to po raz kolejny) Tomka Raka.

z plotek: Kożo powiedział, że podobają mu się uroczystości, w których uczestniczy wielu kapłanów. I ma rację, też mi się one podobają, bo jest uroczyście, piękna procesja  i w ogóle. Zapytał ostatnio Asystenta, ilu księży mogłoby być na takim np. ślubie, bo to by mu się podobało. Ojciec odparł, że nie wie, ale jeśli zależy mu na tej procesji, to na święceniach będzie miał więcej;)

Małżeńskie paradoksy, czyli spotkanie z Magdą i Piotrem Krajewskimi [foto]

Największym problemem w związkach jest to, że kobieta myśli, że facet po ślubie się zmieni, a facet myśli, że kobieta po ślubie pozostanie niezmienna. Więc trzeba sobie to zapamiętać – JEST DOKŁADNIE NA ODWRÓT!

O tym i innych problemach w [narzeczeństwie+małżeństwie], czyli byciu razem opowiadali nam dzisiaj członkowie FZŚ, nasi znajomi – Piotr i Magda Krajewscy. Dali nam wspaniałe świadectwo pokonywania różnych trudności w relacjach z bliską osobą oraz tego, że warto do związku zaprosić Pana Boga. Wyszliśmy natomiast od oceny powszechnego zjawiska, jakim jest konkubinat. W trakcie prezentacji naszych gości szybko okazało się, że argumenty na tak takie jak: ‚bo możemy się poznać’, ‚bo możemy się dopasować’ można łatwo podważyć. Magda i Piotr często udzielają się społecznie, prowadząc kursy narzeczeńskie, wykłady podczas rekolekcji czy też pomagając w poradni rodzinnej. Są też specjalistami od naprotechnologii (diagnozowanie i leczenie niepłodności KLIK).

Trzeba przyznać, że frekwencja na spotkaniu z gośćmi nawet dopisała (widać, że sesja się skończyła). Tydzień wcześniej Gabrysia prowadziła spotkanie zatytułowane „Św. Franciszek i pokój”, a za tydzień spotkania nie ma, bo są ostatki i o. Jozue kazał nam imprezować. No cóż, mus to mus…

Tymczasem w najbliższy weekend w Wąwolnicy k. Lublina rozpoczyna się Franckarnawał, na który wybiera się spora część RMF-u. Z pozostałych plotek: o. Jozue został rektorem, br. Makary zepsuł swoją pracę magisterską (spokojnie bracie, ufam, że skoro miałeś napisane tylko cztery zdania, to nie ma, co płakać nad stratami), Kożo chce rozkręcić jakiś biznes, np. organizację ślubów (br. Makary już zgłosił się, że chce mieć zorganizowane śluby wieczyste w grudniu), Adam zdał poprawkę, a właściwie to sesja wszystkim poszła świetnie (nawet Wolskiej – a skoro już o niej mowa, to obiecała się uczyć do matury, w czym mocno jej kibicujemy).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kolędowanie na Kamiennej, czyli co to znaczy „turlać dropsa”? [FOTO]

Widzę, że zaczynają się rozkręcać „kroniki” wspólnot z Kędzierzyna i Gliwic (bo ta opolska już dawno się rozkręciła), co bardzo mnie cieszy (bo mnie to cieszy każdy przejaw językowego tudzież literackiego przedstawiania rzeczywistości). Powiem nawet – tak lecicie z tymi relacjami, zdjęciami i filmikami, że nie nadążam czytać! A jak już polonistka nie nadąża czytać – to jest coś! ;)

Dzisiejsze spotkanie było wyjątkowe. Nie spotkaliśmy się bowiem na Karło, jak zawsze, ale po drugiej stronie miasta – na Krzykach (prawie że). Gościły nas u siebie Gabi i Aga, które zostały niedawno postawione przez Asystenta przed faktem dokonanym. To znaczy – wprosiliśmy się. Właściwie to o. Jozue nas wprosił. Taka już specyfika tej wspólnoty: nie mów ‚hop’, bo może za tydzień spotkanie będzie właśnie u ciebie!

Jak przystało na prawdziwe odwiedziny duszpasterskie, całe mieszkanie zostało pokropione wodą święconą. Ojciec w dalszym ciągu opowiadał nam smaczki z wizytowania parafian, np. o tym, że ludzie zapalają świeczki dopiero, gdy wchodzi do domu i że w tle często słychać telewizor. Kożo pochwalił się, że będzie klaskał u Rubika na kanonizacji papieża, a Brzoza skarżyła się, że podczas jej praktyk nie chcą się rodzić dzieci. Pałaszując ciasta i sałatki przygotowane przez Agnieszkę i Gabrysię, omówiliśmy  najnowsze KlejNuty, w których jest „kiełbasa nietłusta” i – br. Kanizy myślał, że mentos, ale nie – chodzi o drops. Niestety, zamknięci w murach klasztornych franciszkanie nie wiedzieli, co oznacza staropolskie młodzieżowe porzekadło „turlaj dropsa„, więc musieliśmy im wytłumaczyć, że to taka chamska wersja „idź sobie”. Brązowi oczywiście natychmiast przetłumaczyli to sobie na swój język: „Idź i nie grzesz więcej!„*. O. Jozue tymczasem wychlapał, jak zwraca się do br. Kanizego jego mama i jaki to ma związek z klaskaniem uszami. A ma. Na koniec zaśpiewaliśmy kilka kolęd, po czym w zimnej zimie i mroźnym mrozie porozjeżdżaliśmy się do domów.

*wyobrażacie sobie na spowiedzi? – „Pan odpuścił ci grzechy, turlaj dropsa”.

LINK do ulubionej piosenki br. Kanizego